Data: 2005-03-21
Temat: SZANTOWY BIGOS PRZEDŚWIĄTECZNY
Opis: SZANTOWY BIGOS PRZEDŚWIĄTECZNY, czyli w subiektywie Kovala
Jestem wystarczająco stary, brzydki, bogaty (?) i mało przystojny, że mogę nie udawać obiektywnego spojrzenia na świat. Wiek uzasadnia złośliwość, zrzędliwość, więc piszę to co starcza ślina na zborykany język przyniesie. Mieliśmy z Zejmanem frajdę uczestniczenia w trzech, jakże różnych imprezach. Szantowy los zawiał nas do Wrocławia. No, no no… dochodzimy do siebie do dziś, bo było po czym! Najszczerzej jak umiem, będę teraz publicznie całował rufę Jakubczaka. W kakofonii ogólnych narzekań na akustykę ja mówię: "Kochany Dyrektorze Jakubczaku z serca dziękuję za możliwość spotkania wspaniałej publiczności. Dziękuję za możliwość pokazania jubileuszowego programu oraz za zaproszenie naszych gości. Dziękuję za to, że mimo wszystko festiwal trwa nadal i niech tak będzie. Dziękuję za możliwość spotkania przyjaciół oraz… zarobienia paru groszy." Malkontenci o zbyt wyczulonym słuchu w końcu nie muszą wchodzić na pokład tej fajnej imprezy. Kiedyś grało się koncerty, teraz realizuje się… „projekty”! I dobrze, bo coś nowego, fajnego się zadziało. Shannon + RO20, Orkiestra Samantha + Francuzi a i Zejman z przyjaciółmi (Bukała, Majewski, Korycki, Dominika) chyba wpuścili nieco świeżości do tęchlejących z wolna estradowych form szantowych staroci. Dziękujmy Neptunowi za to, że w ruchu szantowym jak w życiu: cudownie, że obok skansenów rozwija się… np. internet. We Wrocławiu z radością zaobserwowałem postępy estradowe jednych jak i coraz szybsze spadanie z piedestału innych. Moje starcze kunktatorstwo oraz instynkt samozachowawczy nie pozwala mi wymienić z nazwy, zwłaszcza w mojej ocenie spadających. Górą Wrocław, tak trzymać!!! Tydzień później odbył się, jakże inny w swej kameralności festiwal „Szantki” w Kędzierzynie Koźlu. Od 17-stu lat grupa prawdziwych zapaleńców organizuje spotkania, które w przeciwieństwie do nas wcale się nie starzeją. Jest to jedyna w Polsce impreza gdzie niezmiennym od lat elementem jest wieczór poezji morskiej, a więc świece, nieco refleksyjny nastrój, piękne słowa i muzyka. I co najważniejsze ludzie, którym jeszcze chce się słuchać. Bardzo udany występ „Kochanków Rudej Marii” pod poetycką komendą jakże ulotnie zwiewnego… Marka Szurawskiego. Potem wspaniały koncert urodzinowy Zejmana i przyjaciół (Jerzy Porębski, Marek Szurawski, Andrzej Korycki + Dominika oraz żywiołowe Perły i Łotry). Wszystkich wrażliwych i lubiących się bawić zapraszamy corocznie do Kędzierzyna Koźla. (Oczywiście pod warunkiem, że uda Wam się dostać bilety, gdyż wszystkie rozchodzą się w 15 minut!). Coś dobrego szantowo rusza się w starej Warszawie. Dzięki fajnym ludziom Warszawa powoli budzi się z szantowej niemocy. Dobry początek zrobił festiwal Gniazda Piratów, a teraz klub Stodoła wraca do tradycji cyklicznych koncertów spod znaku wiatru i przygody. Co można było zaproponować śpiewającym żeglarzom w przedwielkanocny czas? Oczywiście „Szanty z Jajem”. Tytuł uzasadniały moje krągłe kształty oraz fryzury oszczędnie owłosionych liderów zespołu Perły i Łotry. Nadspodziewanie liczna publiczność wspaniale uczestniczyła w zabawie przy dwugłosie wykonawczym rewelacyjnych Pereł i Łotrów oraz nie oddającym łatwo pola na swoim terenie Zejmana. Wielokrotne bisy niechybnie dowodzą udatności tego przedsięwzięcia. Jakże różne opisane wyżej trzy imprezy, odbywające się zaraz po sobie, tworzą wielosmakowy, przedświąteczny, szantowy bigos. Lekkostrawny, zdrowy i łatwo przyswajalny. I takich doznań życzę Wszystkim, śpiewającym i słuchającym o wietrze i żaglach, w nadchodzące święta. A po Wielkanocy, gdy oceany rapaholinu doprowadzą Wszystkich do stanu używalności, odbierzcie z naszej strony internetowej prezent: studyjną wersję utworu „Ląd przebudzenia”. Całuję wszystkich w pisanki.
Mirek „Koval” Kowalewski Zejman & Garkumpel
|